Długo oczekiwany dzień nadszedł, pozostało tylko szybko zapakować sprzęt i ruszyć do Giewartowa. Poniedziałek 5 października, byliśmy na miejscu ok 10. Jadąc na kurs byliśmy pewni swoich umiejętności, w końcu chodziło tu o FUNDAMENTY, bułka z masłem ... myśleliśmy.

 

Po pierwszych wstępnych nurkowaniach  okazało się, że pod wodą jesteśmy parą indywidualistów, a nie jednomyślnym zespołem, i generalnie wszystko się sypie. Oddzielnym wyzwaniem, zwłaszcza dla osób, które pływały tu i ówdzie, robiąc takie czy inne kursy, były i są niezmienne procedury, które nurkowie GUE muszą stosować.  I z tych właśnie  powodów w  środę rano wróciliśmy do początku..., w rezultacie przyniosło to szczęśliwy zwrot akcji prowadzący do radosnego finału ... Oznacza to ,że wreszcie "jednością silni" zaczęliśmy działać jak ...  nurkowie GUE.


 

Kurs GUE fundamentals jest kursem specyficznym. Chociaż tematem kursu są podstawy, to jednak poziom szkolenia jak i wymagania zaliczeniowe są wysokie. Kurs dobry, niezależnie od doświadczenia i na każdym etapie edukacji nurkowej. Rzuca światło na dotychczasowe "wyczyny" nurka  i daje inne, szersze spojrzenie na nasze hobby. Koncentruje uwagę na działaniu zespołowym, odpowiedzialności za zespół, kształtuje świadomość sprzętu, podkreśla  bezpieczeństwo nurkujących. W czasie kursu oprócz umiejętności ważne jest pozytywne nastawienie do filozofii DIR  i otwartość na "powiew zmian".

 
 
 


 

Zdaję sobie sprawę, że to dopiero początek nowej drogi i przede mną jeszcze wiele prób, ćwiczeń, i bardziej wymagających kursów, które będę starała się podjąć, ale przecież to właśnie umiejętność pokonywania trudności i własnych niedoskonałości  oraz perspektywa ciągłego dążenia sprawia mi największą przyjemność i przynosi satysfakcję.   

Wielkie podziękowania dla sympatycznego i jednocześnie wymagającego Wojtka za pięć dni wytrwałego kształtowania nowych nurków GUE.

Monika Smolińska